JOURNAL

Logout

Poland, Poznań. © jarek łukaszewicz
Poland, Poznań. © jarek łukaszewicz

Poland, Poznań. © jarek łukaszewicz

Poland, Poznań. © jarek łukaszewicz











Logout


Dzieci stąd wynoszą w futerałach – powiedziała wskazując na filharmonię – mieszkam tu niedaleko, w tej kamienicy z oknami, przecież wszystko widzę. Potem kuca nad kratką, sika w podziemia i trzepocząc rzęsami chwyta mnie za obie dłonie, "otrząśnij się" mówi i taka ciemność przyszła nad miasto, taki chłód owinął wieżowce, że rozproszeni mieszkańcy wyglądali jak gdyby szli do pracy i z pracy wracali jednocześnie. Różne sobie rzeczy myślałem gdy ciągnęła mnie za rękaw. Uśmiechnęła się tymczasem, podniosła spódnicę i pokazując pończochy podskoczyła radośnie, "niech się nie boi, niech płynie" dodała. Na Wyspie Południowej było podobnie. Ptaki przywiewało zawsze z północy, siadały na klifie, tęsknie patrzyły w ocean, a pod klifem żółwie składały jaja. Kiedy znudził się ptakom horyzont, passodoble wzlotów i nurkowań (bo przecież jest prolog, jest dialog i jest logout) wyłączał z gry tysiące nanorobotów jeszcze przed bryzą. I wtedy (tramwaj, albo druga Mahlera, bo już nie pamiętam) coś we mnie wstąpiło. Wynoszą w futerałach – wskazała filharmonię – ja tu blisko mieszkam i czasem aż u mnie słychać jak kwilą, zagłuszają transpondery GSM.
Poland, Poznań. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm