JOURNAL

BOOK

ABC

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz

lukaszewicz-3457__0508_004

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm

ABC
Kończyły się już wakacje, w zasadzie ostatni tydzień, bo mieliśmy wracać 21. Mieszkaliśmy w jakiejś szkole w Gdyni, na parterze były apele, na pierwszym pietrze graliśmy w pingla, a na drugim, wieczorami, w końcu korytarza, spotykały się pary, które przez całe dnie stołówek, wycieczek, spacerów i apeli szukały okazji na spotkanie dłoni, a tu proszę, w pidżamach, pochowane po kątach całowały się, zamieniając się czasem, po koleżeńsku, dziewczyną czy chłopakiem. Czasem ktoś dostał w pysk. Ponieważ zdarzyło mi się w to niegdysiejsze wczoraj i jedno, i drugie, więc w to niegdysiejsze dziś pojechałem sobie samowolnie na gdańską halę, kupić dla przywrócenia równowagi jakieś papierosy king size za pozostałą mi resztkę z kieszonkowego. Miało się takie poczucie, że się uczestniczy w jakimś literackim stricte zamieszaniu, tak czytelnym dla wielbicieli Remarque'a, którym zaczytywałem się z młodzieńczych racji. Ania, Sylwia, Urszula, mieszało mi się w głowie. A jak się już kupiło większe jeszcze Dumonty, w tej gdańskiej hali, to miało się poczucie uczestniczenia w czymś tak emocjonującym i wiekopomnym, że Jezu. Mignęło mi wprawdzie kilka porozlepianych tu i tam plakatów, jakieś ulotki z postulatami, ale dymiąc z Dumonta, czułem się tak cudownie wyobcowany, że nawet milicjanci poczuli się tym dotknięci. Ja miałem szczęście, w kilka godzin później zabrała mnie z posterunku, pani Barbara, wychowawczyni naszej grupy. Dopiero wtedy zauważyłem błękitną w paski sukienkę z dekoltem w serek, szytą z półklosza z wysokim odcięciem, a kończącą się surowym rantem w pół łydki, i apaszkę w kolorze byczej krwi związującą włosy czarne jak wtorek. Mam nawet świstek ze stemplem Milicji Obywatelskiej z datą 18 sierpnia, który mi zresztą pani Barbara zapakowała na pożegnanie do plecaka, mówiąc: "będziesz pamiętał ten dzień". I jeszcze mnie pocałowała, w me chłopięce usta, ta pani Barbara. A potem jak w Dylu Sowizdrzale, wszystko się pozmieniało, na przykład Dumontów już kupić nie sposób.
...

Ślepe testy – wstęp

Slovakia, Bardejov. © jarek łukaszewicz

Slovakia, Bardejov. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm

Ślepe testy – wstęp
Kiedyś musi nastąpić ten dzień, zaczynasz rozumieć, że jesteś Obcy i masz zadanie. Kładziesz się spać i wiesz, że przybyłeś. Na ulicy takiej jak ta, w nocy, Pierwszy rozstawia przedmioty – jeden za drugim. Na ulicy takiej jak ta leżą rozsypane zwoje dokumentów – słowa duże i słowa małe, wiesz skąd się wzięły, wiesz kto je napisał. Tuż obok Pierwszego, nazywasz go Monterem, stoi wielka czarna torba, a w niej miga światełko. Przychodzą Drugi i Trzeci, ich nazywasz jak chcesz, oni nie istnieją, ale dzięki nim wiesz, że Pierwszy odczuwa lęk, a na ekranie obrazuje to kolor światełka. Drugi i Trzeci podpytują Pierwszego, co tu robi, czy robi to? Czy robi tamto? Patrzą na rozsypane sedementy. Na Twoich oczach Drugi rozdziela się z Trzecim z trzaskiem i znika pod ziemią zostawiając dziurę ze światłem z ziemi. Trzeci omawia, dyskutuje, broni, atakuje, recytuje – w konkluzji małpka zawsze jest martwa. Wtedy w przestrzeni otwierają się drzwi do małego pokoju – wpada światło, Drugi (budzę się) pokazuje mi wskaźnikiem kod liczbowy na przedramieniu, poznaję strzępy historii tego numeru, jak w wierszu o bakteriach – jest człowiek w człowieku – najgłębszy (z kamienia) – powiedział do najwierzchniejszego (z powietrza) "oddmuchaj piasek z mojej twarzy" i gdy szept drewnianego obudził (a ten stał obok przecież i człowiek z powietrza mu obcy) wzdrygnął się zaskoczony i wystraszył pneumatyka – ten wzbudził panikę tumanów, by wiły się chwilę, nim zgasną. Tak oto mitochondria ciągną do piramidy milimetr po milimetrze – konfigurują drzwi (drzwi nazywasz, z próżności). Nie dziwi Cię, że jestem pracownikiem wyimaginowanej korporacji w wyimaginowanym zawodzie nie z tej ziemi. Nie zdziwi Cię, że jestem dodatkiem do gry strategicznej, w której mam wykonać zadania podobne – jedno po Drugim, jedno po Trzecim. Przełączasz program (programu też nie nazywasz, zostawiasz to biologom). A potem jak w zbiorze zadań z izomorfizmów, każdy przechodzi w każdą, a jedyne co odróżnia dziś od wczoraj, to temperatura. Czas już poznać protagonistów – przedstawiam Państwu Ich.
...

Rozdział II: La mappa di Piri Reis

Germany, Wiesbaden. © jarek łukaszewicz

Germany, Wiesbaden. © jarek łukaszewicz
Germany, Wiesbaden. © jarek łukaszewicz

Germany, Wiesbaden. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 & 90x60 cm

Rozdział II: La mappa di Piri Reis
...

Powidok

Israel, Jerusalem. © Jarek Łukaszewicz
Israel, Jerusalem. © Jarek Łukaszewicz

Israel. Jerusalem. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm

Powidok

I kiedy cz
łowiek na szachownicy rozważa abdykację i namawia człowieka z szachownicy, to mówi: "rozegrają to bez nas – jesteśmy im potrzebni tylko dla naszego wstydu". A potem słychać już tylko korniki. Z okna pocigu widziałem jak dwoje ludzi całkiem nagich stało na łące trzymajc si za rce. Spłoszeni uciekli w stron grupy drzew. Oddalałem si od niej, a drzewa najpierw krzewom podobne potem brokułom, by w kocu zniknąć z mojego horyzontu zdarze. Oto tajemnica miary.
...

Jak zrobić peryskop?

Belgium, Brugge. © jarek łukaszewicz
Belgium, Brugge. © jarek łukaszewicz

Belgium. Brugge © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60 x 60 cm

Jak zrobić peryskop

Peryskop wymy
ślono tysiące lat temu. Ta prosta technika pozwala widzieć będąc samemu niewidzialnym. Oczywiście należy troszkę poćwiczyć, aby można było zrobić peryskop na zawołanie, jednak ćwiczenia te są niezwykle proste.

Ćwiczenie pierwsze:
Po
łożyć się na brzuchu na podłodze (oczywiście można też na dywanie, ale ćwiczenia na dywanie są trudniejsze, gdyż dywan może znienacka odlecieć). Po trzech minutach leżenia należy nagle wstać. Bardzo szybko, tak aby odczuć, że w głowie od tej figury nam się kręci. Potem jeszcze raz i dziesięć razy.

Ćwiczenie drugie:
Usi
ąść na podłodze z wyprostowanymi nogami, tak aby widzieć swoje stopy (oczywiście można też na dywanie, ale ćwiczenia na dywanie są trudniejsze, gdyż dywan może znienacka odlecieć). Po trzech minutach patrzenia na swoje stopy należy nagle spojrzeć bardzo daleko, np. na Tatry. Ćwiczenie należy powtórzyć 12 razy. Nie należy jednak przesadzać z tym ćwiczeniem gdyż zamiast peryskopu wykonamy teleskop.

Je
śli uda nam się ćwiczyć przynajmniej trzy razy w tygodniu będziemy mogli wykonać peryskop zawsze, w sklepie, w kościele, albo nawet przed snem lub sądem. Aby wykonać peryskop należy położyć się na brzuchu, kilka minut dla niepoznaki poleżeć i nagle wstać do klęczek, by rozglądając się i w lewo i w prawo szukać, domniemywać, ekstrapolować. Nie ma?
...

Berlin – The Times They Are a-Changin'

Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz
Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz
Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz

Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz

Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60 x 60 cm

The Times, They Are a-Changin'

Na Kastanienallee, w sklepie na dole,
śliczne rude 74c pochyla się nad skrzynką, bierze te owoce w dłonie i mówi: Czereśnie są dziś śliczne (kirschen). "Mhm" mówię, ale nie palcami stóp mówię, jak ci smutni ludzie, co nie mówią oczami, tylko oczami mówię "mhm", a ona mi te czereśnie pakuje do papierowej torebki, i pyta: Zapakować? (einpacken) "mhm" mówię, ale ona na szczęście nie słyszy i powtarza: Zapakować?

Musia
łem uciec, zostawiwszy na ladzie portfel, telefon i klucze od domu. Miga mi tylko napis na murze "UNCHAIN MY PUSSY, HAMLET", gdy ona za mną wybiega w tej swojej sukience w kropeczki, z lamówką nad kolanem, z aplikacją w kształcie serca wielkości wątroby bizona w miejscu wątroby bizona i krzyczy: Zostawił pan coś (ließ etwas). No pewnie, że zostawiłem. Wracam do domu włączam gramofon, niech ryczy. Rano tak było. Wieczorem mi przeszło dopiero, a byłem przecież w Poczdamie (Potsdam) w warzywniaku, i w dzielnicy Charlottenburg-Wilmersdorf w takim z oranżadą (Bionade), i wszędzie były, albo fajne czereśnie, albo jakieś graffiti. A kiedyś w Kielcach, na tej budce z transformatorem, było: "Ofelia will kill you" i wtedy nie wierzyłem.
...