JOURNAL

Chromosome X

Batik

Poland, Zdynia. © jarek łukaszewicz

Poland, Zdynia. © jarek łukaszewicz
Poland, Zdynia. © jarek łukaszewicz

Poland, Zdynia. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Batik

a jeden smutny go
ść, zawsze kilka schodw niej, z zadart głow ledzi nowe kroje. myl że jutro cytrynowe z lamówką, ten błękitny ju si musiał znudzi. potem przewracam te kolory w mylach, na szorstkim białym tle dobierajc układ mocnych punktów. nie wie, e myl po msku. petrarka, broniewski, bukowski, stein... wymienia kochankw swojej ony rysujc na materii krawatu tradycyjny układ na tych samych mocnych punktach i mnie.
...

Z

Slovakia, Bardejov. © jarek łukaszewicz
Slovakia, Bardejov. © jarek łukaszewicz

Slovakia, Bardejov. © jarek łukaszewicz

Slovakia, Bardejov. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Z

Te
ż zabiłam w upał. Suknia w spocone konfetti pachnie moim wnętrzem, psy zdechłe, jak sflaczałe baloniki leżą w rozkładzie normalnym. Potrzebne jest tylko miejsce i data. Kiedy długo nie pada, kapłani chodzą z gazetą w kieszeni. Ten tam, jako dziecko, długo odkładał na książki o wielkich grobowcach. "Zrób to teraz" powiedział i patrząc mi w oczy rysuje sobie palcem na piersi trójkąt i krokodyla. W kinie żywy jest Brando; i kurz na dłoniach widzów. Gdzieś z supła pępowin ruszają cztery rzeki, z których piją wszelkie wodorosty.
...

Nie ma także sensu pisać wierszy o życiu

Poland, Zdynia. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60 x 60 cm

Zaraz, nie ma także sensu pisać wierszy o życiu

Źrenice przepychaj si pod powiekami, a dudnienie kosmosu szsz i programowanie z represj (a to cie rododendronu, a to to, albo zabior ten cieplejszy kawałek dłoni by odwrci i tszask) i rozpruty zajc na firmamencie balkonu odszszcza krew dla pasztetu kapkap. Jest progresja, jest szansa, jest szsz, e kilka lat dłuej, e kilka lat wicej i dlatego dzieci płacz przed sznem liczc chmury deszczowe rachunkiem wariacyjnym, a potem nie ma. a szsz — szszy i szszy.
...

XXX

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz


XXX


Tego ranka Arnolfini rozwa
żał czy Marie-Louise O'Murphy wstanie i odstrzeli mu głowę, tymczasem wieczorem Arnolfini okryła waginał ręcznikiem gdy wszedł zobaczyćżowe lub jego uszminkowany pseudonim. Zamorski telefon opowiadał jej właśnie początek tej historii "zrobiła mu loda, potem dzielili się kłokociną, w efekcie oboje uśmiechali się we śnie". "Od tego mają ten francuski akcent" odpowiedziała Arnolfini i głośno przełknęła ślinę. Arnolfini spuścił wzrok na dywan, a z szafy wyrwało się lekkie westchnienie sukienek. We wczorajszej prekognicji domina oba mydła ułożyły się tuż obok siebie, więc, już w fotelu, Arnolfini mówi do pullpusha: "Bóg i jego królestwo pełne jest awanturników takich jak ty! Wstydź się! Będziesz musiał przez bramę Piotrową iść ze spuszczoną głową."


Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm
...

Upaniszada mała

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 & 60x60 cm

Upaniszada mała

Miałam na cipie five o’clock shadow. Wentylator coś ględził, pachniało arbuzem. Nagle kot wyskoczył z łóżka i tłukł się między ścianami – w tej burczącej ciszy odszedł być może ostatni właściciel kredensu, w którym się urodził. Być może, niepostrzeżenie dla mnie, zamienił się potem w smużenie matrycy. Człowiek ten, tak to pamiętam, zupełnie jak Bóg wymiany płynów i ustrojowej rekonfiguracji rozpostarł moje skrzydła pod znakiem

| Wichita Falls | Dallas / Oklahoma City

Przed nami pali
ła się droga. Shall I stay? spytała gdy zatrzymałam się na stacji benzynowej. Ale gdy usiadłam potem w szeregu ławek wzdłuż prześwietlonych okien w kaplicy Nazaretanek pokochałam jej stłumioną obecność i objęłam ciasno. Oddam ją piękną każdemu kto będzie chciał wziąć. Podziemne prądy, ciągnąc wzdłuż kręgosłupa, liżą bramy Atlantydy od pierwszego czytania Księgi Rodzaju. Powiedziałaś mi wtedy, że w jeden sezon skrócisz mi jelita i przecież nie da się zlekceważyć takiej obietnicy, nie wróciłam do siebie już nigdy. Jedyna na Ziemi pizdo widoczna z kosmosu, moja miła sister & dramatic alt odpływów i przypływów, odpisz.
...

qumran – most wanted

Poland, Zdynia. © jarek łukaszewicz

Poland, Zdynia. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm

qumran - most wanted

On też czasem przychodzi gdy czernieje niebo, odrywa winogrona, uśmiecha się dla żartu. Ważąc słowa wskazuję zaplecze, a potem patrzę w fotografię łąki przylepioną do dykty sufitu. Podając jej kilogram jabłek mówię "Nie obawia się wreszcie, żeby czegoś nie doznać, bo tego w ogóle nie zauważy, skoro jest z Nim". A ona odbiera te jabłka, ogląda odbicie w wosku i mówi "pani stąd musi wyjechać, bo pani nic nie ma" i wychodzi na sztywnych nogach.

Gdybym w
łączyła to co widzę w to co jest, a ty, mój kos z drzewa tuż obok, zagwizdałbyś coś szybkiego, rozdarłabym Twoje ciało byś nie mógł już tańczyć. Ale te rzeki, wszędzie się wcisną, mówiłam Ci o tym kiedyś.
...

New Haven - Baltimore - Port Orange

Poland, Blanki. © jarek łukaszewicz
Poland, Blanki. © jarek łukaszewicz
Poland, Blanki. © jarek łukaszewicz

Poland, Blanki. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

New Haven -
Baltimore -
Port Orange

Ciągnęłam cię Pick-upem po wschodnim wybrzeżu, drogą do Everglades. Żółte Corvetty, jedna po drugiej, coraz jaśniejsze, coraz szybsze, mijały nas, gdy pokazywałam Ci kolejne motele: tu z tym, tu z tamtym, z tą nigdy. Wybrałaś rozgrzany do białości budynek z napisem "The Church of Jesus Christ of Latter-Day Saints". Pusto było. Żółte kwiaty otwarły już mieszki nasienne i kichałaś mi w pupę przez cały stosunek. Leż. Nie ruszaj się. To ja będę musiała odwiedzać to miejsce. Pamiętać z kim nigdy. Kto szedł po kamieniach ostrożnie stawia stopy. Szuka morza.
...

Szkoła krajobrazu

Poland, Warszawa. © jarek łukaszewicz
Poland, Warszawa. © jarek łukaszewicz

Poland, Warszawa. © jarek łukaszewicz
Poland, Warszawa. © jarek łukaszewicz

Poland, Warszawa. © jarek łukaszewicz









Szkoła krajobrazu

Czy to cud czy nie, ale zawsze tragedia, cho
ćby rodzinna. Ojciec Klemens Adamski ułożył się na boku, prześcieradłem spętał sobie stopy, a przeliczał pod powiekami. Rano ułoży stuły jedna przy drugiej, wpierw lucernę, potem maki, a w końcu i jęczmień. "Ten ogarek ziemi trzeba będzie kiedyś oddać diabłu" – szeptała wyniośle jakaś ciotka Kryśka. Prześcieradło, teraz w pozycji embrionalnej, wypierze gosposia.

Poland, Warszawa. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 & 60x60 cm
...

Arnolfini w tramwaju

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 & 60x60 cm

Arnolfini w tramwaju

Arnolfini w tramwaju rozchyla nieco uda, aby Arnolfini z przeciwka móg
ł przez chwilę administrować wonią życia i śmierci. Piękna jest wtedy Arnolfini i niepotrzebna jak film Zaprudera, bo oto witraż stworzenia świata – a okno jak smutny peryskop. Rzuciła to zaklęcie w południe, aby zwróciło wieczorem separowaną groteskę. W fotelu Arnolfini zagląda w majtki i dotykając łechtaczki myśli o ojczyźnie. Ojczyzna myśli o niej.
...

Jedwabny szlak

Poland, Katowice. © jarek łukaszewicz

Poland, Katowice. © jarek łukaszewicz
Poland, Katowice. © jarek łukaszewicz

Poland, Katowice. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 & 60x60 cm

Jedwabny szlak

„Zdarta skóra na udach. Dając się prowadzić jak owca rozprasza zapach sumienia"

Bardzo young pan Mi. Na po
łudnie od Yancy cyprysy zagłuszają występ wiatru, a on, w rewanżu, zabiera kapelusze. Żagle kołyszą rzeką jak Bóg przykazał. Biegnie nitką jin, tańcząca żmija, przez pole ryżowe, albo to kręgosłup tygrysa. Wykręca Ziemi knykcie Pan Mi gdy czyta Renmin Ribao nad trzema i pół miliona identycznych śniadań, chyba, że cały nakład wykupuje armia. Wędrowałem kiedyś tym wzniesieniem z kobietą o długim imieniu i nazwisku Wu. Mówiłem: Wu, oddaj mi wczorajszy sen. Mówiłem: Wu, pokaż mi otwarte usta. A Wu pokazywała dłonią milion ludzi w dolinie i mówiła: Wejt a minit. Aj dont anterstent yu. łi wil bi in e siti for tu zejs. Pan Mi pokazuje mi zwiniętą już gazetą rzekę i mówi pięknym kantońskim: patrz pierdolony białasie, połowa prania tonie tu wraz z zakochanymi.

...

Mitochondria

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz

Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Mitochondria

Nanity musz
ą słyszeć jak zapiszczy mała kometa, lub stęknie pozorne uwolnienie supernowej. Bo gdyby nie, człowiek rozpuszczalny byłby w wodzie. A nie jest. Człowiek mówi na przykład, do człowieka, że są słowa, których lęka się wypowiadać, chyba że żartem. I wtedy ten człowiek wie o czym się milczy i to też jest dowód, że nanity tę falę grawitacyjną, która się tu nosi, widzą. A skoro już o tym mowa, sąsiadka, aktualnie nauczycielka, przyniosła obraz, wielki jak okno i od dwóch tygodni nie wychodzi z mieszkania, wrzuca mi na balkon karteczki, na których nic nie ma.
...

Koloratura

Poland, Blanki. © jarek łukaszewicz
Poland, Blanki. © jarek łukaszewicz

Poland, Blanki. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Koloratura

Śniło mi się że jestem Odpływem i czytam książkę w odcinkach, którą pisze Przypływ. "Ilu obcych może zasiedlać jednego autochtona" pisze Przypływ w odcinku drugim, "...ilu ich czeka na mnie na skałach, na które rzuciłem ich w odcinku pierwszym, a ilu z nich opuściło już ciało obcego swego i wdziało autochtona, nie czeka już przypływu, odpływu czeka, czytelnika mojego".
...

Vivaldi

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Vivaldi

A wszystko przez klawesyn. Pi
ękną jak klawesyn trumnę nieśli jezdnią przez miasteczko i "Cztery pory roku" wyskoczyły niczym Jacek z pudełka tym swoim burdonowym brum brum brum. Wtedy głupi semafor zatrzymał kondukt, który teraz w miejscu maszerując i nucił, i łkał, więc nie szło tego pomimo obejść lub chociażby nie przemyśleć. Co może myśleć sekretariat zjeżdżając windą w podziemie garażu przez kolejne warstwy cmentarza, lub na przykład taki dyrektoriat, gdy wspak odlatuje, aby porozłazić się po przynależnych piętrach. Nic nie myśli, brum brum brum słucha. Taka to melodia.
...

Ta etiuda

Poland, Kraków. © jarek łukaszewicz
Poland, Kraków. © jarek łukaszewicz

Poland, Kraków. © jarek łukaszewicz
Poland, Kraków. © jarek łukaszewicz

Poland, Kraków. © jarek łukaszewicz
Poland, Kraków. © jarek łukaszewicz

Poland, Kraków. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm & 60x60 cm

Ta etiuda

U mnie na bloku, nieznany artysta namalowa
ł karminowe "Wiola pokaż pierożka". Potem ktoś w sklepie, wskazując na śliczne takie coś czarne kręcone wysokie powiedział: To Wiola jest, pianistka. Powiedzcie mi, jak można dać Wiola pianistce? No jak? Znudzona otworzyła torebkę z jakimś nagim zdjęciem i huśtała sukienką jak gdyby delikatnym tańcem bioder asekurowała pływy morskie. Milczałem, ale z każdym niezadanym pytaniem ta etiuda stawała się coraz bardziej rewolucyjna.

...

Happy!

Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz
Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz

Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz
Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz

Germany, Berlin & Poland, Łódź. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Happy

Po
łożył się na deskach, by płakać i wzmocniony echem pustej sali poczuł się nagle bardzo duży. Patrzyłam na puste krzesła, wentylator suflera odwiewał mi sukienkę – na próbę przychodzą tylko najbliżsi. "Najbliżsi przychodzą tylko na próbę" sprostował sufler. Gdy wracałam metrem, czarnoskóry „Winnie-the-Pooh” i bladolica tajka „Przeminęło z wiatrem” opierali się o siebie plecami, zapachniało arbuzem. Ich aureola jeszcze nie opadła na prześcieradło, dłonie jeszcze wymieniają się kciukiem.
...

Wspomnienie o Ofelii

Germany, Potsdam. © jarek łukaszewicz

Germany. Potsdam. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Wspomnienie o Ofelii

Kilkana
ście centymetrów nad prześcieradłem wiszą Twoje nagie ubrania. Na opuszkach palców przypominają o sobie poporodowe bruzdy. Pod ubraniem jest drugie, nienonszalanckie, bardziej nagie. My tu łykamy pigułki, jadamy z tubki, w stanie nieważności, nikt z nami nie gada, nikt nie tańczy. Raz na godzinę komunikat, że ręcznik może zatkać instalację tlenową. Raz na kwadrans jakiś anioł na stycznej z atmosferą wybucha, opowiada i milknąc tonie w jutrzence. Mam śrubę od Sojuz-Apollo. Zabytek technik z ubiegłego wieku. Nie tarmoś mnie za ucho człowieku z biletem, widziałeś łunę szyfonu, w który ją ubrano. O lęku myślę już z premedytacją, z piekielnie sprytną miłością obywatela do obywatela.
...

Żaga

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 & 60x60 cm

Żaga

Wraca
łam z koszykiem via Ventura CA do Strzęboszyny Wielkiej, gdy tknęła mnie nosem kotka masterpiece. Powiedz, byłaś u niego i przestawialiście szafy, szukaliście sukien i blizny nad futrem. Cudowny Musorgski był, odpowiadam, i śliczna jego opera Chowańszczyzna. Zamknęłam Cię w koszu z wikliny byś mogła przesunąć granicę nad sobą władzy i mojej władzy nad tobą. I malowałaś mu ściany łąkami Twojego szaleństwa. Był zimny deszczowy postój w Radomiu albo Lublinie. Tak masterpiece, i atłas do koszyka, i kłokocina gorąca – tym wszystkim teraz jestem i tym jest deszcz, tym karma, a kornik pierwszych skrzypiec tremoli tu z nami i mży.

...

Die Zauberflöte

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 & 60x60 cm

Die Zauberflöte

Musia
ła zaśpiewać w tramwaju. W imię Izydy i Ozyrysa wzięła motorniczego za rękę – stop now, please. Siedziałam w tym samym wagonie, w sukience przejrzystej jak konstytucja. My name is Rita wyjeła "The 8th Annual SF/Bay Area Anarchist Book Fair", ale wypadła jej z dłoni. Tramwaj ruszył kiedy się schyliła. Leżałyśmy tak chwilę zanim nas podnieśli. "Thy will die untill tomorrow" obiecała mi zamiast fuck off i poszła w dół bulwarem mijając stragany z owocami. Chciałam za nią biec, że z nią zamieszkam, że mam kilka fajnych książek i karą perukę i dżizas, fajnie ci w niej. Fajnie.
...

long exposure

Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz


Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz
Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz

Germany, Berlin. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90x60 cm

long exposure

Wysz
łam z sukienki petersburskiej mgły, w obietnicę świtu. W pokoju został mężczyzna, za nimi stoi szafa, w szafie wiszą koszule. Zwyczajem tego domu, na ścianie przeciwległej frunie portret kobiety. Pięćdziesiąt pięć bursztynów nizanych w naszyjnik leży w Ermitażu i udaje szyję. Na stacji czernyszewskiej, gdzie otwarta ziemia pachnie tapicerką nowego taboru, nikt mnie nie poznaje. Tutaj stał sekretarzyk, w którym leżał rewolwer, ale dom zburzyli i wisi nad miastem, kręci się dziedzicznie rosyjska ruletka. W parku też nikogo, tylko puste ptaki spadające z nieba. To było przy ławce. Stał w białej koszuli zwyczajem Werthera zdziwiony solennie, że nie mówią już tutaj językiem Goethego. Stał za suknią matki, przeciw słowom męża. W tle tafla jeziora – okutane cienie ciągną za nas trumny stąpając po wodzie.
...

Wiersz na milion mieszkańców

Poland, Kielce. © Jarek Łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60x60 cm

Wiersz na milion mieszkańców

Londyn, jeden wiersz na milion mieszka
cw. Cicho si zrobiło, słycha szum osmozy, słycha przejcia kwarków semiwalencyjnych. Wczoraj jeden poeta powiedział w hyde parku: bo pikno i prawda zachowane bd po wszystkich działaniach za wyjtkiem słabych. Miasto tonie w smutku pozrozumieniowym, reszta wraca z wakacji, nie wiedzc co zaszło.
...

Szydło

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz

Poland, Kielce. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 60 x 60 cm

Szydło

W tr
jkcie Kobylaki — Pepice — Bobrza jest taki zaorany kawałek ziemi, e ja na to lec, mijam cmentarz, wpadam na pomnik elektryfikacji w drewnie i wycinam na nim moje własne „tu byłem — astra kombi”. Po co si gdziekolwiek przemieszcza – stoj stgwie, uraw nie odleci, okna olepły od mrozu. Czekam, a zadzwoni do mnie z pogotowia, (Jezu, telefon jest w bagolu) przechodzi obok zbyt gruby ju Jan Sebastian Bach — spieszy posłucha jak tutejszy Buxtehude posuwa na organach. Do Arnstadt powrci dopiero w połowie lutego przyszłego roku.
...