JOURNAL

Tyniec

Yeti, czyli rzecz o autopsji, Szostakowiczu i twierdzeniu Stone'a-Weierstrassa

Poland, Tyniec. © jarek łukaszewicz

Poland, Tyniec. © jarek łukaszewicz
Pigment print on barite paper 90 x 60 cm

Yeti, czyli rzecz
o autopsji, Szostakowiczu
i twierdzeniu Stone'a-Weierstrassa

Przebudziwszy si
ze snu, przez przypadek, dło, lub przeczucie wraca się na chwilkę: wiatło jeszcze mikkie, jest przestrzeń i temat. Oboje słuchając w wewntrznej przestrzeni lustrują teozofa – falowego korpuskulanta. A może nawet i tego się nie widzi. Powiedzmy sobie otwarcie — schodzi się ju ze sceny, ale jest i plus, bo posypi si kwiaty, pochylą si dekolty — i gdyby tylko señoras & señoritas nie nosiły na pogrzeby długich sukni, byłby jeszcze liczny grupowy upskirt. W nanoantrakcie wyciera się t kropl potu, ktra byłaby skapnęła midzy łopatki podobnie spocone gdyby nie natychmiastowa reakcja układu przywspółczulnego. Potem się mówi, ale to ñeme mówienie, bo z Saturna lub któregoś z półksiężyców.

Niby,
e katakumby albo klatka schodowa, ciało bezwładnie nagie i cienie opartych na nim rk przestrzelone w zarys wnki imituj nieskoczoność. Ukwiały i koralowce nie przestrzeone o naszej obecnoci, złapane na prbie generalnej. I długie leniwe milczenie w dwa pitra wapiennych konstrukcji. Inkrustowana podwodnym zawilcem droga przez korytarz, oceanarium, z ktrego gdzieñegdzie jeszcze uchodzi powietrze w przewity. I sufit, a nad nim drugi taki sam.
...